Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chorwacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chorwacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2013

Chorwackie crna vina



Vina Belje, 2009, apelacja: Vrhunsko Suho Vino Baranja, odmiany: cabernet sauvignon, merlot, region: Naddunajski, kraj: Chorwacja.
Galić, Crno 9, 2009, apelacja: Vrhunsko Suho Vino Kutjevo, odmiany: merlot, cabernet sauvignon, region: Slawonia, kraj: Chorwacja.


W języku chorwackim (bliźniaczo podobnym do serbskiego i bośniackiego) wina dzielą się na białe, różowe i…czarne. Na Bałkanach czerwony kolor zarezerwowany jest dla osiągającej tam niepowtarzalną dojrzałość papryki i dla serbskiego klubu sportowego z Belgradu - Crvenej Zvezdy. Jeszcze kilka lat temu Chorwacja kojarzyła się z uprawianymi na wybrzeżu oraz na licznych wyspach i wysepkach, białymi odmianami winorośli. Jedynym szerzej znanym „crnym” był plavac mali, który genetycy kojarzą z włoskim primitivo. Obecnie Chorwaci, oprócz uprawy odmian autochtonicznych, mogą bez żadnych obaw pochwalić się rezultatami pracy ze szczepami klasycznymi. Co więcej, światło dzienne ujrzały wreszcie wina z chorwackiego interioru. Ten niewielki, ale jakże piękny kraj, już za półtora miesiąca czeka historyczny dzień. To dobra okazja, żeby otworzyć tamtejsze crna vina. Živjeli!

Wygląd: nazwa zobowiązuje, zarówno Vina Belje, jak i Galić były niemal czarne w kieliszku. Podobieństw do Amarone było zresztą więcej. Odpowiednio 15,5% i 14,2% świadczy albo o wyjątkowej uczciwości podatkowej chorwackich winiarzy, albo o nieziemsko gorącym bałkańskim lecie w 2009 roku;

Nos: Vina Belje to nieprzyzwoite ilości jeżyn, śliwki, cynamon i czekolada. Crno 9 od Galića pachniało jeżynami, lukrecją, cukierkami Raczki i fusami po kawie;

Smak: Vina Belje było po prostu dobre. Jeśli ktoś uważa inaczej, to albo spotkało go coś złego podczas wakacji w Chorwacji, albo miał kiepski dzień, albo ja miałem wyjątkowo dobry. Oczywiście, nie jest to winiarskie chodzenie po księżycu, ale w Baranju nie mają za co przepraszać. Wino sprawiło mi przyjemność. Nie inaczej było z Galićem, tyle że ten, sprawił mi jeszcze więcej przyjemności. Wino kręciło się w ustach niczym karuzela. Jednocześnie było delikatnie miękkie, zachowując jednak trochę szorstkości. Intensywny smak leśnych owoców solidarnie wspierały duże taniny i kwasowość. Crno 9 zostawało długo na języku. Co prawda nie 9 minut, ale i tak było przyjemnie;
 
Wina zostały podarowane mi przez Dom Wina, organizatora tegorocznego Salonu Win Chorwackich w Krakowie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Vina Belje i Galić znalazły importerów w Polsce i żeby je pić, nie będzie trzeba co roku spędzać wakacji w tym samym kraju.
 

wtorek, 22 stycznia 2013

Chorwacka Malvazija

Morskie wino z Półwyspu Istria



Istravino, De Mar Malvazija, 2009, apelacja: Kvalitetno Vino Zapadna Istra, odmiana: malvasia, region: Półwysep Istria, kraj: Chorwacja.
Chorwackie wina zasługują na napisanie o nich książki, a nie tylko na jeden skromny wpis. Ale od czegoś trzeba zacząć, a poza tym więcej pisali już przede mną inni. Chociażby Wino w Krakowie - przejrzyście i z nieprzyzwoicie pięknymi zdjęciami. Chorwacja z Yugolandu ma prawdopodobnie największy potencjał, chociaż ostatniego słowa nie powiedziała niedoceniana przez wielu Macedonia i chorująca na brak promocji Hercegowina. Serbia, z sobie tylko znanych powodów, udaje że klimatu do produkcji świetnego wina nie ma. Nie zapomniałem w tym miejscu oczywiście o Słowenii, ale ci i tak we wszystkich dziedzinach na Bałkanach mają opinię prymusów. Chorwaci są dumni ze swoich odmian autochtonicznych (Grk, Vugava, Plavac Mali i kilku innych) oraz z faktu, że žlahtina nie kojarzy się z chasselas, a graševina z welchrieslingiem, mimo że zdecydowanie powinny. Najbardziej błyszczy im jednak oko, kiedy mówią o swojej malvaziji. Ta ciekawa biała odmiana uprawiana jest także w sąsiednich Włoszech i na odległych Wyspach Kanaryjskich i Maderze;

Wygląd: na korku herb Chorwacji, który ma przyciągać wzrok niczym czerwono-biało-czerwona symbol na winach z Austrii. Malvazija miała głęboki złoty kolor i strasznie nowoświatową etykietę;

Nos: dominował melon i morska woda. A właściwie bardziej przypominało mi to zapach wody w garnku po ugotowaniu małż. Pachniało też mokrą morską skałą; 

Smak: De Mar Malvazija uderzyła smakiem z siłą Plitvickich wodospadów. Były tam czerwone jabłka i melon. Odnalazła się też papaja. Malvazija finiszowała słonym zakończeniem, wzmagając apetyt na kolejny kieliszek;
 
Cena: 34 PLN. Dla stęsknionych zapachu ciepłego morza w środku zimy De Mar to terapia obowiązkowa, niczym spanie przy otwartym oknie, żeby uniknąć grypy. Jak mało które wino, w pełni oddaje charakter miejsca z którego pochodzi. To prawdziwy winiarski antyglobalizm.   

Istravino nie jest żadnym indywidualistą produkującym kilkanaście tysięcy butelek. Winiarnia nie zbiera też nagród dla najbardziej obiecujących producentów win chorwackich. Co więcej, De Mar nie jest nawet pierwszą etykietą tego dużego położonego w Rijece przedsiębiorstwa. Tym lepiej świadczy to o formie chorwackiego winiarstwa, które już wkrótce zaprezentuje się szerzej na Salonie Win Chorwackich w Krakowie.