Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malvasia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malvasia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2013

Chorwacka Malvazija

Morskie wino z Półwyspu Istria



Istravino, De Mar Malvazija, 2009, apelacja: Kvalitetno Vino Zapadna Istra, odmiana: malvasia, region: Półwysep Istria, kraj: Chorwacja.
Chorwackie wina zasługują na napisanie o nich książki, a nie tylko na jeden skromny wpis. Ale od czegoś trzeba zacząć, a poza tym więcej pisali już przede mną inni. Chociażby Wino w Krakowie - przejrzyście i z nieprzyzwoicie pięknymi zdjęciami. Chorwacja z Yugolandu ma prawdopodobnie największy potencjał, chociaż ostatniego słowa nie powiedziała niedoceniana przez wielu Macedonia i chorująca na brak promocji Hercegowina. Serbia, z sobie tylko znanych powodów, udaje że klimatu do produkcji świetnego wina nie ma. Nie zapomniałem w tym miejscu oczywiście o Słowenii, ale ci i tak we wszystkich dziedzinach na Bałkanach mają opinię prymusów. Chorwaci są dumni ze swoich odmian autochtonicznych (Grk, Vugava, Plavac Mali i kilku innych) oraz z faktu, że žlahtina nie kojarzy się z chasselas, a graševina z welchrieslingiem, mimo że zdecydowanie powinny. Najbardziej błyszczy im jednak oko, kiedy mówią o swojej malvaziji. Ta ciekawa biała odmiana uprawiana jest także w sąsiednich Włoszech i na odległych Wyspach Kanaryjskich i Maderze;

Wygląd: na korku herb Chorwacji, który ma przyciągać wzrok niczym czerwono-biało-czerwona symbol na winach z Austrii. Malvazija miała głęboki złoty kolor i strasznie nowoświatową etykietę;

Nos: dominował melon i morska woda. A właściwie bardziej przypominało mi to zapach wody w garnku po ugotowaniu małż. Pachniało też mokrą morską skałą; 

Smak: De Mar Malvazija uderzyła smakiem z siłą Plitvickich wodospadów. Były tam czerwone jabłka i melon. Odnalazła się też papaja. Malvazija finiszowała słonym zakończeniem, wzmagając apetyt na kolejny kieliszek;
 
Cena: 34 PLN. Dla stęsknionych zapachu ciepłego morza w środku zimy De Mar to terapia obowiązkowa, niczym spanie przy otwartym oknie, żeby uniknąć grypy. Jak mało które wino, w pełni oddaje charakter miejsca z którego pochodzi. To prawdziwy winiarski antyglobalizm.   

Istravino nie jest żadnym indywidualistą produkującym kilkanaście tysięcy butelek. Winiarnia nie zbiera też nagród dla najbardziej obiecujących producentów win chorwackich. Co więcej, De Mar nie jest nawet pierwszą etykietą tego dużego położonego w Rijece przedsiębiorstwa. Tym lepiej świadczy to o formie chorwackiego winiarstwa, które już wkrótce zaprezentuje się szerzej na Salonie Win Chorwackich w Krakowie.

niedziela, 26 lutego 2012

Półsłodkie wino z Wysp Kanaryjskich

Półsłodycz z duszą


Bodegas Rubicon, Malvasia Semidulce, 2010, odmiana: Malvasia, wino półsłodkie, apelacja: Lanzarote DO, region: Wyspy Kanaryjskie, kraj: Hiszpania.
Są na świecie miejsca uprawy winorośli gdzie terroir znaczy więcej niż gdziekolwiek indziej. Do takich niewątpliwie należy wyspa Lanzarote. Winnice porastają tu zbocza wulkanu, a prowadzone nisko przy ziemi krzewy, rosną w specjalnych zagłębieniach otoczonych z trzech stron niewysokimi murkami. Wszystko to, aby osłonić winorośl od wysuszającego saharyjskiego wiatru i wobec niewystarczających opadów, zapewnić jej możliwość czerpania wody z wilgotnego wyspiarskiego powietrza. Takiemu sposobowi nawadniania sprzyja, stanowiący podłoże, wulkaniczny pył bazaltowy. Chłonie on w nocy wilgoć jak gąbka, oddając ją szczodrze winorośli w dzień. Na Lanzarote króluje niepodzielnie biała odmiana Malvasia. Ta z Bodegas Rubicon przypomina ponadto o czymś, co dzięki staraniom producentów i różnych kształtujących nasze gusta ludzi wina, stanowi dla nas już niemal zaskoczenie. Jest półsłodka, co poszerza nasze zastygłe „wytrawne” horyzonty.
Wygląd: wino miało kolor czystego złota i niewyrafinowaną etykietę. Odebrałem to jako dobry znak, jako że hołduję zasadzie, że im prostsza etykieta tym bardziej złożone wino;
Nos: pachniało jak na lekcji geografii, kiedy między ławkami krążyły różne próbki skał. Wino przywodziło mi jeszcze na myśl dzień zakończenia roku szkolnego, kiedy nauczyciele dostawali kwiaty, jako marną rekompensatę za całoroczną utratę nerwów. Malvasia pachniała delikatnie białymi kwiatami;
Smak: było cytrynowo i mocno mineralnie. Po 20-30 sekundach na odległym finiszu pojawiało się mango i marakuja, jakby z obowiązku, przy winie pochodzącym z tych szerokości geograficznych. Kwasowość zgrabnie równoważyła słodycz wina;
Cena: 8 EUR. Kwiatek na wulkanie to na pewno nie to samo co kwiatek do kożucha. Było naprawdę ciekawie. Poza tym białe półsłodkie jest gatunkiem zagrożonym i tym większe uznanie dla Bodegas Rubicon, którzy dodatkowo powinni jeszcze dostać odznakę „szczególnie zasłużeni dla ochrony mineralności w winie”.
Półsłodką Malvasię z Bodegas Rubicon można zadedykować wszystkim tym, którzy ogłosili śmierć i odprawili uroczysty pogrzeb terroir. Niewiele Malvasi smakuje tak jak ta z Lanzarote, a jeszcze mniej jest tak uprawianych. To wino ma duszę miejsca z którego pochodzi.