Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lipca 2013

Słowacki Tokaj od Macika

Awantura o tokaje


Tokaje to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie wina. Słyszał o nich każdy, nawet jeśli błędnie utożsamia je wyłącznie z winami deserowymi. Zdarzyło mi się bywać w sklepach, gdzie jedynymi reprezentantami europejskiego winiarstwa, oprócz kilku przypadkowych butelek z Francji i Włoch, był właśnie Tokaj Aszú. W kilku miejscach w Europie próbowano, i wciąż próbuje się, promować swoje wina wykorzystując do tego znajomo brzmiącą nazwę tokaj. Do 2007 roku robiono tak chociażby we włoskiej Friuli, gdzie sztandarowa biała odmiana tego regionu nosiła nazwę tocai friulano. Ostatecznie Węgrzy zaskarżyli ten proceder do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i tocai friulano z dnia na dzień, został friulano lub sauvignon vert. Pewnie Węgrzy zrobiliby to samo z produkowanymi przez ukraińską winiarnię Chizay tokajami z Zakarpacia. Niestety dla nich, żeby to uczynić muszą poczekać aż Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej. W tym przypadku pikanterii sprawie dodaje fakt, że butelki i etykiety węgierskich Tokaji Aszú i zakarpackich Tokay z Beregowa, są do siebie łudząco podobne. Smak już niekoniecznie. Nie obyło się również bez awantury o słowackie tokaje z vinohradnickej oblasti Tokaj. Tu jednak sprawy mają się nieco inaczej. Tokajski region winiarski na Słowacji graniczy bezpośrednio z węgierskim Tokaj-hegyalja, a w czasach Królestwa Węgierskiego stanowił jedną całość. I chociaż i w tym przypadku Węgrzy bronili swojego dobra narodowego w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, wyrok był dla nich niekorzystny. Stąd nieco wymuszona koegzystencja dwóch tokaji: węgierskiego i słowackiego.

Wino w stylu tokajskim z Zakarpacia
Tokaj Macik Winery, Versus No. 6, 2010, szczepy: köver (dawna przedfilokserowa gwiazada regionu), furmint (współczesna gwiazda), apelacja: akostné značkové vino (wino wytrawne), oblast Tokaj, kraj: Słowacja;

Wygląd: smukła butelka z nazwą przywodzącą na myśl oznaczenie znanego rosyjskiego producenta piwa z Petersburga. Każdy Versus od Macika to pojedynek dwóch odmian. Nie zawsze równy. W 6-tce: 95% kövera do 5% furminta. Wino o barwie dojrzałej cytryny;

Nos: cytrusy niemal zupełnie zdominowane przez beczkę, dodatkowo trochę gałki muszkatołowej. Poza tym potężne ilości wanilii, która demoluje całą zawartość butelki. Wiem, że na dalekim kontynencie na półkuli południowej powiedzieliby w takich sytuacjach „no worries”, ale w królewskim Tokaju to trochę martwi;

Smak: Versus 6 to wino o potężnej kwasowości. Żółta cytryna z limonką niemal prześcigają się w odciskaniu na nim piętna. Tym razem przedawkowana w nosie beczka, mogłaby tu trochę zaradzić, ale jak na złość, w smaku prawie zupełnie jej nie było.
  
Cena: 10 euro. Trzeba przyznać, że w Maciku wpadli na dość oryginalny pomysł. Chude jak szkapa wino włożyli w beczkę licząc, że w ten sposób nabierze wagi. Ten eksperyment raczej się nie udał, a jednocześnie pozbawił wina lekkości i świeżości. 

Słowacki wytrawny Tokaj od Macika
Kogo wytrawny Macik nie zachęcił, może będzie miał okazję spróbować słowackiego tokaja botryzowanego. Oznaczenia i sposób produkcji jest prawie identyczny jak za miedzą, a ceny nieco niższe. Tylko niech nie przyznaje się do tego żadnemu Węgrowi, bo wyrządzi mu prawdziwą przykrość.

sobota, 27 listopada 2010

Słowacki Cabernet Sauvignon

Czy naturę da się oszukać?

  1. Matyšák Vinum Galérie Bozen, Cabernet Sauvignon, 2008, apelacja: Południowosłowacki Region Winiarski (dokładnie miejscowość Pezinok - 18 km na północny wschód od Bratysławy), szczep: Cabernet Sauvignon, Słowacja;
  2. Kolor: ciemny rubin, w kieliszku bardziej przypomina Merlot niż Cabernet Sauvignon (na Cabernet trochę za jasne);
  3. Nos: średnio intensywny, dominują czarne owoce (jeżyny, wiśnie), trochę tytoniu. Niemniej jednak zaraz po otwarciu butelki, nieco niespodziewanie jak na Cabernet, wyczuwalne maliny. I jest jeszcze coś, co łatwiej byłoby opisać stojąc przed tablicą Mendelejewa niż w ogrodzie. Na szczęście im wino dłużej przebywa w kieliszku tym zapach ten bardziej ustępuje owocom; 
  4. Smak: wysoka kwasowość przy, co najwyżej, średniej taninowości. Niezbyt wysoki alkohol. To wszystko sprawia, że winu brakuje tak oczekiwanego przy Cabernet Sauvignon ciała. Wyczuwalne śladowe ilości nieprzefermentowanego cukru, co według mnie, kompletnie do tego wina nie pasuje. Ponadto w smaku czarne owoce z ostrawym, a na końcu nawet herbacianym zakończeniem;
  5. Cena 8 Euro. To wino nie jest na pewno idealne ale i nie straszy. Nie wiem, czy nie lepszym pomysłem byłoby w tym regionie skupić się na białych szczepach. Jeżeli czerwone, to lubiące czasem trochę przemarznąć - Zweigelt, Portugieser czy Blaufränkisch (jak robią to sąsiedzi za miedzą w regionie Weinviertel, w Austrii). Producent postawił jednak na magię nazwy Cabernet Sauvignon. Trochę go rozgrzeszam, bo wielu na świecie robi podobnie, nie zważając zupełnie na terroir (warunki geologiczne i klimatyczne) danego miejsca, jakby sama nazwa Cabernet Sauvignon była przepustką do lepszego winiarskiego świata. Wygląda to trochę tak, jakby ktoś kupił terenowy samochód z wielkim silnikiem, żeby jeździć nim raz w tygodniu dwie ulice dalej do marketu na zakupy. Przerost formy nad treścią, czy niech każdy nazwie to sobie jak chce. 
Już dawno temu postawiłem tezę i próbuję ją udowodnić, że w pochmurnym i chłodnym (jak na produkcję wina) klimacie można zrobić wspaniałe czerwone wino. Po dzisiejszym dniu, jak i po wszystkich wcześniejszym próbach, wygląda na to, że teza się nie broni. Ale jeszcze nie odpuszczam i będę próbował udowodnić, że naturę da się oszukać!