Kolonist,
Risling (oryginalna transliteracja), 2011, region: obwód odeski, szczep: riesling,
kraj: Ukraina.
Dawno temu, kiedy Wiadomości nazywane były jeszcze Dziennikiem Telewizyjnym, rynek wina w Polsce wymuszał na nas zachwyty nad winami słodkimi lub co najwyżej półwytrawnymi, produkowanymi przeważnie przez bratnie narody. Mocno nas chyba tym skrzywdzono, bo wielu teraz uważa, że dobre wino musi być koniecznie wytrawne. Jest w tym stwierdzeniu tyle racji co w opinii, że dobry samochód musi być koniecznie szybki. Czasem liczy się przecież cena, wielkość, a dla kobiet nawet kolor. W ramach oddemonizowywania win półwytrawnych do kieliszka trafił dziś riesling z winnicy będącej własnością dwukrotnego ministra energetyki Ukrainy. Ivan Plachkov, jak na emerytowanego ministra przystało, nie poprzestał pracować na dobry wizerunek swojego kraju. Tym razem już nie w dziedzinie energetyki, chociaż wino, w pewnych ilościach, energii może dodawać. Produkowane przy granicy z Mołdową 6 milionów butelek rocznie, trafia do restauracji w Londynie, Bordeaux oraz do wielu sklepów winiarskich w całej Ukrainie;
Dawno temu, kiedy Wiadomości nazywane były jeszcze Dziennikiem Telewizyjnym, rynek wina w Polsce wymuszał na nas zachwyty nad winami słodkimi lub co najwyżej półwytrawnymi, produkowanymi przeważnie przez bratnie narody. Mocno nas chyba tym skrzywdzono, bo wielu teraz uważa, że dobre wino musi być koniecznie wytrawne. Jest w tym stwierdzeniu tyle racji co w opinii, że dobry samochód musi być koniecznie szybki. Czasem liczy się przecież cena, wielkość, a dla kobiet nawet kolor. W ramach oddemonizowywania win półwytrawnych do kieliszka trafił dziś riesling z winnicy będącej własnością dwukrotnego ministra energetyki Ukrainy. Ivan Plachkov, jak na emerytowanego ministra przystało, nie poprzestał pracować na dobry wizerunek swojego kraju. Tym razem już nie w dziedzinie energetyki, chociaż wino, w pewnych ilościach, energii może dodawać. Produkowane przy granicy z Mołdową 6 milionów butelek rocznie, trafia do restauracji w Londynie, Bordeaux oraz do wielu sklepów winiarskich w całej Ukrainie;
Wygląd: kolor miąższu limonki z zielonym
refleksem. Trochę mgliste w kieliszku, jak przystało na tę porę roku;
Nos: pachniało dojrzałym melonem,
białymi landrynkami z metalowego pudełka i lekko przejrzałym już bananem;
Smak: zaraz po wzięciu wina do ust
wylądowało miękko na podniebieniu, jak to tylko półwytrawne wina potrafią robić.
Kwasowość z taką zawziętością eliminowała delikatną słodycz, że w efekcie nie
było czuć ani jednej ani drugiej. Pozostał smak stłuczonego jabłka i landrynek.
Na końcu przyjemnie zaskakiwało dość intensywnym słonym posmakiem;
Cena: 94 UAH (36 PLN). Dla mnie
Risling z Kolonista jest nazbyt kurtuazyjny. Zdaje się mówić: „przepraszam
bardzo czy mógłbym ewentualnie panu przeszkodzić i spytać uprzejmie, jeśli to
oczywiście jest możliwe i panu by nie przeszkadzało…”. Więcej treści i mniej przesadnej
uprzejmości czyniłoby je bardziej autentycznym. A tak, jest tylko perfekcyjnie
przyjemne.
To drugie wino od Kolonist, po
czerwonym Kaberne, które miałem okazję spróbować. Ivana Plachkova jako
ministra oceni historia, ale jego wina można oceniać już dziś.