Mikroapelacja
z Lazurowego Wybrzeża
Les Côteaux de Bellet, Hélène
Calviera, 2009, odmiana: Folle Noir i śladowe ilości Grenache, apelacja: Bellet
AOC, region: Prowansja, kraj Francja.
O apelacji Bellet położonej na sąsiadujących od północy z Niceą wzgórzach, wiadomo niewiele. Nic w tym dziwnego, skoro uprawia się tu niecałe 50 ha winnic, obsadzonych właściwie wyłącznie Vermentino (występującym pod nazwą Rolle) oraz prawie zupełnie nieznaną czerwoną odmianą Folle Noir. Dzisiaj sprawdzam zatem tajemniczą, jak nazywa ją na winicjatywie Wojciech Bońkowski, apelację Bellet, położoną paradoksalnie w samym centrum europejskiego biznesu turystycznego;
O apelacji Bellet położonej na sąsiadujących od północy z Niceą wzgórzach, wiadomo niewiele. Nic w tym dziwnego, skoro uprawia się tu niecałe 50 ha winnic, obsadzonych właściwie wyłącznie Vermentino (występującym pod nazwą Rolle) oraz prawie zupełnie nieznaną czerwoną odmianą Folle Noir. Dzisiaj sprawdzam zatem tajemniczą, jak nazywa ją na winicjatywie Wojciech Bońkowski, apelację Bellet, położoną paradoksalnie w samym centrum europejskiego biznesu turystycznego;
Wygląd: wymarzona etykieta dla miłośników
map, do których się zaliczam. Wino miało kolor jakim, na mapie fizycznej Europy,
oznacza się tereny położone powyżej 3 500 m n.p.m.;
Nos: intensywny i zarazem subtelny
aromat, który po zbliżeniu nosa do kieliszka okrył całą twarz, od brody aż po
czoło. Pachniało zupełnie jakbym stał na spalonym słońcem targu warzywnym, przy
koszach pełnych papryk. Oprócz tego, sporo pieprzu, ciastek cynamonowych,
beczki i dla zachowania warzywno owocowej równowagi, solidna porcja czarnych
leśnych owoców;
Smak: po wzięciu wina do ust, poczułem
jakbym skoczył na łóżko i zapadł się głęboko w miękką pierzynę. Z błogostanu
wyrwały mnie solidne taniny, którym towarzyszyła łagodna kwasowość i lekko, ale
jednak, nazbyt szarżująca beczka. Bellet smakowało czarnymi skondensowanymi jeżynami,
a smak trwał w ustach tak długo, że uporała się z nim dopiero bezwzględna w
tych sprawach pasta do zębów;
Cena: 20 EUR. Gdyby nie zbyt
muskularna beczka, postulowałbym, żeby w podręcznikach winiarskich zaczynać opis
Francji właśnie od Prowansji, a nie... alfabetycznie od Bordeaux i Burgundii. Bellet
od Hélène Calviera to wino mocne i delikatne zarazem, jak ruchy wprawnego
dentysty. Ciekawa alternatywa dla cięższego, produkowanego nieopodal, czerwonego
Bandol.
Za jedną z największych niesprawiedliwości
we Francji, uważam słabszą aniżeli otaczających sąsiadów, reputację Doliny
Loary i właśnie reprezentowanej, między innymi przez Bellet, Prowansji. Jako take home message dzisiejszego dnia proponuję:
zastanów się dwa razy, zanim powiesz coś złego o prowansalskich winach.